Mały dyktator.

Opublikowano: 19.07.2019 r.

Ircio Paluch na biwaku. W piątuniu.

Na jednej z grup fejsbuka, którą Zuckerberg puścił w arendę Irkowi Jozwikowi (Jóźwikowi?), pojawił się komunikat administratora o zakazie umieszczania jakichkolwiek linków. Prawdziwe lub rzekome linki afiliacyjne miały czynić z ich autorów krezusów, panu dyktatorowi nic z tego się nie dostawało. Tragedia. Ofiarą tego dekretu padły też linki do blogów. Tu na plecach dyktatora rosły gwiazdy blogosfery, znów ze stratą dla folwarku „Grupa Biwakowa” i jego ekonoma.

Dyktator napisał:

„Niebawem zostanie uzupełniony regulamin grupy i dojdzie zakaz używania linków afiliacyjnych.

Niestety ostatnio mamy wysyp tego typu wpisów, typu porada o namiot z Aliexspress, Decathlon itp. Wile osób myśli że ci ludzie chcą naprawdę kupić taki namiot czy inny sprzęt, a wpis ma tylko za zadanie specjalnym linkiem przekierować was na odpowiednią stronę, dzięki temu autor takiego wpisu dostaje wynagrodzenie.

Wiele osób stara się takiej osobie pomóc pisząc porady itp, tak naprawdę ta osoba ma to w (du…) ważne dla niej jest by kliknąć na link, a jeszcze lepiej coś kupić. Afiliacja nie jest czymś złym o ile robimy to na swoim blogu czy stronie, a klikający wie, że kilka na reklamę.

Ukrywanie takich linków z pozoru w niewinnych pytaniach jest nie w porządku i będzie od dziś tępione na grupie. Niestety jest to przypadłość dużych grup i for internetowych. Jak nas było mniej takie wpisy pojawiały się sporadycznie, teraz nie ma dnia byśmy kilku nie usuwali.

Od teraz będą usuwane wraz z autorem. Jeżeli więc chcecie się spytać o jakiś sprzęt to podajemy nazwę ew zdjęcie, wpisy z linkami do sklepów bookingów i itp będą usuwane wraz z autorami. Przypominam też że grupa nie służy też do promowania swoich blogów, vlogów i stron.

Mam nadzieję, że ta wiedza przyda wam się też w innych grupach i nie będziecie się nabierać na tego typy wpisy poniekąd oszustów.”

Popełniłam błąd. Nie zorientowałam się kto tu rządzi i jakimi metodami. Chciałam wyrazić swoją opinię, „ochrana” grupy namierzyła mnie i unieszkodliwiła.

A napisałam tylko:

„Z tymi blogami to przesada. Chciałam dać kilka relacji, wskazać ciekawe miejsca. Ale nie będę tego przepisywała, wkładała zdjęć, które są gdzieś w archiwum. Przecież to absurd. Nie wiem skąd ten strach przed jakimś blogiem. Nikt z grupy nie ucieknie na czyjś blog, bo to dwie różne rzeczy.

To samo dotyczy linków do produktu. Fakt, może to być nieuczciwie wykorzystane (chęć niesienia pomocy przez grupowiczów) ale, na Boga, dając link daje się również możliwość zapoznania z opisem przedmiotu. Kto to ma przepisywać. Rady można przecież udzielić nie tylko jako aktualny użytkownik konkretnego produktu, ale również na podstawie zawartych w opisie parametrów. A ostrożny monitoring takiego zachowania pozwoli wychwycić (i usunąć) cwaniaków.

Uważam, że to przesada. Zwłaszcza z blogami. Sama chętnie korzystam z takich odnośników.”

Reakcja była natychmiastowa. Odezwał się dyktator Irek Jozwik (Jóźwik?):

„Proponuje założyć swoją grupę „pochwal się swoim blogiem” tutaj panują takie a nie inne zasady. Główny cel grupy to stworzenie bazy miejsc biwakowych i atrakcji. Chcesz coś opisać i dodać możesz to zrobić w określony sposób.”

I zamknął wątek, by „rewolucjonista” nie miał miejsca do demonstracji.

źródło: facebook

Dodał jeszcze złowrogo:

„Regulamin został uaktualniony, zamykam temat, bo rozkręca się kolejna gównoburza. Uczestnictwo w tej grupie nie jest obowiązkowe, jeżeli komuś nie odpowiadają panujące tu zasady może ją w każdej chwili opuścić.”

Jeszcze się nie połapałam. Otworzyłam nowy wątek i zapytałam:

„Proszę Pana, nie rozumiem dlaczego:
1. odpisuje mi Pan w niegrzeczny, obcesowy sposób,
2. zamknął Pan wątek, nie dając mi się wypowiedzieć; zawsze musi Pan mieć ostatnie zdanie?
3. nie można wyrazić opinii niezgodnych z Pańską?
4.dlaczego nazwał Pan moją wypowiedź „gównoburzą”?

źródło: facebook

Dyktator odpowiedział:

„Proszę czytać ze zrozumieniem. Na Pani post odpisałem osobno. A osobno (gównoburza) odpisałem do całej dyskusji. Są to dwa osobne wpisy i widać który jest kierowany do konkretnej osoby, a który do całej dyskusji. A gównoburze wybuchają tu co jakiś czas, bo kilku osobom nie pasują panujące tu zasady. Takie dyskusje są zamykane. Obowiązuje tu pewien regulamin, a my naprawdę nie mamy czasu na jałowe dyskusje.”

źródło: facebook

Dopóki jedynie „takie dyskusje są zamykane” a nie dyskutanci, zaryzykowałam i napisałam:

„Szanowny Panie,

na mój post Pan odpisał w sposób niegrzeczny.

Potem nazwał dyskusję „gównoburzą” i zamknął wątek.

Pan mi chce wmówić, że Pana odpowiedź była aprobatą, albo przynajmniej uznaniem prawa do wyrażenia własnego zdania, a nie przyczyną (czy jedną z przyczyn) zamknięcia wątku?

Toż to chyba jeszcze bardziej niegrzeczne zachowanie.

Miast się zreflektować, brnie Pan dalej…”

źródło: facebook

Dyktator odpowiedział obcesowo:

„Szanowna Pani, proszę przeczytać regulamin grupy, szczególnie punkt 2.”

Regulamin, oczywiście, jest na stronie dyktatora, generując ruch strony dyktatorskiego biznesu. Zapoznałam się z rzeczonym punktem, który mniej więcej, w wolnym tłumaczeniu, brzmi: „Jam tu dyktator, regulamin ustanowiłem, z regulaminem się nie dyskutuje. Nie podoba się, won.”

Dobrze. OK.
Ale czego ten mały dyktator tak zazdrośnie strzeże? Tej małej manufaktury sprzedającej naklejki czy koszulki? Czy naprawdę warto jest się ośmieszać z tego powodu? I to kreując się na outdoorowego mężczyznę?
Zaraz, zaraz… Mężczyznę? A który to mężczyzna powyżej czternastego roku życia posługuje się oficjalnie zdrobnieniem swego imienia? I pisze infantylnie jak nastoletnia panienka: „Jutro piątek, piąteczek, piątunio…”?

Piątek, piąteczek, piątunio.
źródło: facebook

Napisane w piątunio, 19 lipcusia 2019 roczusia, od sercusia.

Autor: Barbara Neumann

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane posty

Notariusz i odpis z księgi wieczystej to nie wszystko! Jak nie wpaść w sidła zastawione przez poprzedniego właściciela i ustawodawcę.Adwokat Mirosław Szymura odmówił nam odpowiedzi na przesłane mu pytania. Pytania skierowane do Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach również (...)
Sercowa opowieść z ustrońskiego TescoNowatorskie techniki sprzedaży brytyjskiej sieci sklepów. Jedyna taka aukcja, w której cenę podbija sprzedawca.
Christmas Trees – lokalne rzemiosło artystyczne.Amerykanie znacznie częściej niż Polacy podejmują się samodzielnego wykonania ozdób dla domu. Nie wstydzą się też wystawiać ich na sprzedaż.
Zalety i wady finansowania inwestycji poprzez venture capitalKorzyści z inwestycji venture capital zdecydowanie przewyższają wynikające z tego faktu ograniczenia i wpływają korzystnie na konkurencyjność (...)